Forum-Uwodzenie.pl Połączone Forum SeduceYourLife.com, JakZagadać.pl i UwodzenieKobiet.com

Są już dziesiątki tysięcy postów na naszym Forum o uwodzeniu kobiet, podrywaniu dziewczyn, technikach PUA i jeszcze więcej!

Jak bycie alfa odmienia codzienne życie w pracy, w domu, wśród znajomych, w szkole...

Moderatorzy: Global Moderator, Moderator

Awatar użytkownika
Przez Merlin
#49236
Hej! :)

Tak sobie pomyślałem, że warto się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami. Pewnie część z Was wie, że interesuję się nie tylko babami :P , ale też fizyką, matematyką i innymi takimi pierdołami.

I jest coś takiego, że w samorozwoju dużo się pieprzy o fizyce kwantowej, ale w taki dość prosty sposób, wręcz powiedziałbym, że oderwany właśnie od tego, co to wszystko znaczy. Ot choćby bierze się teorię nieoznaczoności i wmawia nam, że świat jest taki, jakim go postrzegamy, albo, że myśli kształtują świat. To nie do końca tak jest, ale to temat na inną historię. ;)

Ok, wróćmy więc od sławnego Efektu Motyla. Mówi on, z grubsza, że trzepot skrzydeł motyla w Seattle jest w stanie wywołać tajfun u wybrzeży Japonii.

No więc... TO BZDURA! :D

Dlaczego?

Bo jest zasada zachowania energii, a także energia rozchodzi się promieniście.

Pomyśl tak: stoisz na drugim końcu pokoju. (Zakładam, że nie mieszkasz pod schodami jak Harry Potter. ;) ) Dmuchnij, nawet z całych sił. Czy firanka oddalona o parę metrów się poruszy? Nie! Ba, nawet kartka się nie poruszy. Dlaczego? Bo opór powietrza powoduje, że cały Twój dmuch rozchodzi się we wszystkich kierunkach.

Nie, Twoje pierdnięcie nie spowoduje, że odległa supernowa wybuchnie. ;)

Do czego zmierzam?

Ano do tego, że być może miliardy miliardów motyli trzepiących skrzydłami w synchronizowany sposób wywołałyby jakiś wiatr. Ale to, że zagotujesz wodę i trochę pary wodnej wyparuje nie spowoduje, że spadnie deszcz. Teoretycznie może DELIKATNIE przyspieszy, o jakieś mikrosekundy. Ale nie wywoła żadnej większej zmiany. W praktyce - nie ma najmniejszego znaczenia.

Inny przykład... To nie jest tak, że jedno nieopatrzne słowo sprawi, że ktoś wybuchnie i np. pobije Ciebie. Nie, nie. To nie jest przyczyną. To tylko ostatni klocuszek wielkiego domina. Ta osoba prawdopodobnie już od dawna kisi w sobie gniew, stres, złość i całą resztę negatywnych emocji. Nikt nie zostaje masowym mordercą i nie wbiega do centrum handlowego z AK-47 dlatego, że dziewczyna nie odebrała od niego numeru telefonu. To wszystko to są nakładające się rzeczy. Pewnie w dzieciństwie był bity, gwałcony, znęcano się nad nim psychicznie i lata cierpienia, gromadzenia gniewu - dały o sobie znać.

WIEŻA NIE RUNIE OD JEDNEGO PODMUCHU WIATRU. ONA RUNIE DLATEGO, ŻE PRZEZ LATA MURSZAŁA, ROZPADAŁA SIĘ, ZAPADAŁA I BYŁA PODMYWANA.

Ten podmuch wiatru tylko ostatecznie pchnie to, co przez całe stulecia się działo. Ale i tak zapewne nie runie cała, zostanie jej jakaś część.

I tak samo jest ze związkami. To, że coś się rozpada i ona "nagle" odchodzi... To nie kwestia tego, że nagle jej odbiło. To już było wcześniej, to się gromadziło, to się zbierało do kupy.

Tyle tylko, że ludzka pamięć jest krótka i zawodna, zabarwiona tym, co nam się wydaje. To jest niedoskonałość naszego postrzegania.

Nie, jedna osoba nie jest w stanie wywołać rewolucji. To masy muszą być wkurwione, a ten Che Guevara osoba jest tylko ostatnim elementem układanki. I wcale nie jest niezbędnym, bo wśród wkurwionych jest wielu innych, którzy też mają umiejętności przywódcze. (Wystarczy przypomnieć sobie, jak brutalnie o władzę walczyli bolszewicy, a dalej - komuniści.)

I takie myślenie, hołubienie efektu motyla jest totalnym nonsensem. Bo przez niego bardzo często czekamy na coś małego, ale rewolucyjnego. Tymczasem postęp ludzkości NIGDY nie dokonywał się na bazie jakiegoś jednego, małego, kompletnie oderwanego odkrycia. Izaak Newton powiedział: "Stałem na barkach olbrzymów." Gdyby nie ludzie przed nim, których książki czytał i studiował, to nie dokonałby tego odkrycia. Proste, nie?

I tak samo jest w życiu. Twoja przemiana, czy ogólnie zmiany w życiu, to nie jest kwestia jednej rewolucyjnej rzeczy. To kwestia wysiłku i rzetelnej pracy, kawałek po kawałku. To nie jest tak, że pchniesz jedno domino, to reszta poleci. Najpierw to domino MUSISZ USTAWIĆ.

Jednym słowem, przestań szukać czegoś rewolucyjnego i rozkminiać w głowie, żyć w swoich wyobrażeniach. Zacznij działać! Zacznij robić, wdrażać w praktykę. Powoli wszystko zmieniać. Kawałek po kawałku.

Widziałeś kiedyś Zamek w Malborku?
Obrazek


Wiesz, z ilu cegieł go zbudowano? Z 30-50 MILIONÓW.

To nie było tak, że ktoś rzucił jedną cegłą i.... JEB! Nagle zakoczyło i mamy Zamek w Malborku. :D

Budowano go SYSTEMATYCZNIE. Metodycznie. Kawałek po kawałku, jedna cegła po drugiej. Wiedziano, co chce się zrobić, a potem trzeba było nanieść te wszystkie cegły.

Rusz dupę i postaw pierwszą cegłę. Potem drugą, a potem trzecią... Na szczęście nie musisz mieć ich milionów. :)




Pozdrawiam Cię ciepło!
Merlin
Ostatnio zmieniony 08 lut 2017, 20:30 przez Merlin, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Przez Dominik
#49237
Nawet najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku! Warto więc zacząć stawiać go jak najszybciej podejdź do dziewczyny i zacznij z nią rozmawiać nawet jak to miałoby być Twoje pierwsze podejście i miałbyś ją obrzygać ze strachu to zrób to :)

Wiesz co najbardziej będzie Cię cieszyło w tym wszystkim? To, że się przełamałeś, że poczułeś się jak facet, bo się odważyłeś Odwaga to synonim męskości, z tym się nie rodzimy. Odwaga to pewna struktura myślenia szczególnie odpowiedniego :)


Zacznij od tej pierwszej cegły tzn. podejścia, bo Warto! :)


Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Sprawdź nasze darmowe materiały i szkolenia!