Forum-Uwodzenie.pl Połączone Forum SeduceYourLife.com, JakZagadać.pl i UwodzenieKobiet.com

Są już dziesiątki tysięcy postów na naszym Forum o uwodzeniu kobiet, podrywaniu dziewczyn, technikach PUA i jeszcze więcej!

...czyli jak uwodzić na dalszych etapach?

Moderator: Global Moderator

Przez wojakoln
#38556
Ostrzegam na wstępie - nie chcesz się załamywać rozterkami powiązanymi z byle gówniarą to nie czytaj dalej :d

Dawno mnie tutaj nie było. Po zakończeniu spotykania się z poprzednią laską, która stwierdziła, że nie wchodzimy w głębszą relację, bo idę do wojska stwierdziłem, że czas na przerwę z kobietami. Trening, studia, nauka do matury, nauka 2 języków obcych sen. I po maturze od razu poznałem przez przypadek czirliderkę mocne 7,5, ale... 17 lat (mam 23). Ona nazywa to związkiem, ja przytakuję, bo moim celem jest z nią się pospotykać niczym para, poruchać i wyjechać do wojska, żeby zostać drugim Piłsudskim.Nie mam doświadczenia związkowego prawie żadnego. Chcę się też nauczyć.

Po co się ograniczać? Jeśli od 18 sierpnia mam być na unitarce to czas się pobawić. Ona - treningi czirliderek, siłownia, nauka, żeby wyciągnąć ocenki - niby grzeczna laska. Ja - codziennie treningi, studia, nauka, żeby je zaliczyć. Zajęci ludzie. To trwa od prawie miesiąca. Ona rzekomo godzi się, że jak się dostane to uciekam. W czym problem? W tamtym tygodniu widzieliśmy się we wtorek na godzinę. W tym tygodniu w poniedziałek na godzinę. Jak się spotykamy to niby ogień (dziewica, niby jestem pierwszym facetem, którego waliła gruchę w ogóle o_O), ale ta częstotliwość spotkań...

Schemat, który mnie naprawdę zdenerwował - w poniedziałek proponuje spotkanie na środę. W środę mówi, że się chujowo czuje, okres, nie ma siły. W czwartek odzywam się, pytam się jak się czuje (w domyśle - czy na tyle dobrze, żeby się ze mną spotkać, ale nie mówię wprost bo to ona niby nie jej wina, ale "nawaliła"). Odpowiada, że średnio, po czym wieczorem mi pisze na fejsie w gatce, że Karol (sfriendzonowany typ od dawna) ją wyciąga na piwo i chyba się skusi. Szlak mnie trafia, ale zimna kalkulacja nakazuje mi odpowiedź "jeśli przez to poczujesz się lepiej to idź :) " (myślę sobie teraz - może powinienem okazać więcej oschłości?). Ide na piwo z kumplami.

Piątek - urodziny naszego wspólnego znajomego i jej psiapsióły. Już w poniedziałek była gatka, bo ona mi mówi, że wpadnie ze mną na pierwszą bibę na 3 godzinki i ucieka do przyjaciółki - Kornelii. Mówię, że nie zamierzam robić spiny, ale nie podoba mi się taki pomysł, bo skoro jest ze mną to powinna obrać za imprezę priorytetową tam gdzie ja jestem i najpierw iść tam, a resztę czasu ze mną. Oparła jakieś pierdoły na temat logistyki nad którymi nie warto się rozwodzić na co ja znów, że nie będę robić spiny, ale chce żeby wiedziała, że mi będzie przykro jak tak zrobi. No i tak zrobiła. Spotykamy się w piątek przed imprezą, niby lajt. Idziemy za rękę, buziaczki sraczki itp. Jej psiapsióła w autobusie nagle - "to ty mu nie powiedziałaś? my za godzinę tam jedziemy". I faktycznie prawie od razu tam uciekły. Przez tą godzinę byłem bardziej oschły. Może za słabo? Do tego parę razy wspomniała "o, te piwo wczoraj piłam z Karolem! Tutaj byliśmy z Karolem! A ktoś wczoraj powiedział, że jak para wyglądamy, a ja, żeby się nie wygłupiał!" Ignorowałem te pierdolenie. (powinienem ignorować?) Powiedziałem jej na pożegnanie, że ma u mnie minusa. Nie wiem jak się karci kobietę w takich sytuacjach, proszę o oświecenie, serio. Pojechała tam, zero znaku życia potem. Myślę sobie dziś - nie odezwie się do mnie dzisiaj, to z nią jutro zrywam. Odezwała się na fejsie, że jak tam u mnie wczoraj. Ja, że jestem na plaży ze znajomymi, spytałem co u niej, ale od razu urwałem i wróciłem do znajomych.

Moje wrażenie - ona nie spotykała się nigdy z kimś dłużej niż przez 2-3 tygodnie. Ja max pół roku. Ona chyba przeze mnie nie kuma, że mi się to nie podoba. Chyba czasem ją utwierdzam, że jest niby ok, bo nie chcę się spinać o pierdoły, ale one narastają. Mam wrażenie, że prędzej poświęci czas komuś innemu niż mi. Rzadko wychodzi z propozycją spotkania. Jak się spotykamy to nie jestem dla niej jakiś mega, tzn traktuję ją tak jak mi się wydaje, że powinienem ogarniać nastolatkę. Jest dobrą dupą, więc żartuję sobie z niej często, nie stawiam jej na piedestale zdecydowanie, ale kiedy trzeba to jest jej słodkim misiem, ale z umiarem. Przynajmniej tak mi się wydaje. Nie wiem co dalej robić. Mam wakacje od tego wtorku, ona od następnego. Ostatni tydzień czerwca ma wolną chatę i mieliśmy poszaleć, co mnie trzyma przy niej, nakazuje mi to mój kutas. Chcę wtedy stworzyć sytuację, żeby zerwać gwint. Na spotkaniach pokonywałem systematycznie kolejne bazy. Całujemy się -> (następne spotkanie) palcóweczka-> walenie gruchy -> zastój, bo brak czasu -.- Wiadomo do czego dążę.

1) Jak jej okazać czy zrobić to, żeby się ze mną częściej spotykała, ale nie być żałosnym psiakiem? Ciągle żyję przeświadczeniem, że werbalnie nie podziała, bo jest kobietą, a do tego gówniarą.
2) Jak wygląda karanie kobiety w związku za jej zachowania, które mi nie pasują. Ciągle wychodzę z założenia, że robienie awantury jest niedojrzałe, ale jak egzekwować swoje?
3) Teraz znowu zamierzam się nie odzywać aż drugi raz do mnie nie zagada z propozycją spotkania. A może mogę tak czekać w nieskończoność? Nie chcę latać za nią jak pies, ale jak się z nią spotykam sam na sam to jest dobrze, a czas leci...
4) Czy jej dystans może wynikać z tego, że chcę wyjeżdżać i może nie mogę go złamać?
5) Jakieś ogólne wskazówki? Oczekuję zjebania mnie za błędy.
Awatar użytkownika
Przez flejk
#38557
1) Pokaż Jej, że jesteś atrakcyjny i niech również poczuje się zazdrosna o Ciebie. Nie rób tego pokazowo, bo wyczuje, że ściemę walisz.
2) Daj Jej coś, by poczuła się w tej sytuacij tak samo, jak Ty.
.
.
.
5) Ogólnie... Skoro i tak chcesz tylko ją zaliczyć bez love-happy-endów, to nie spinaj się o nic. nie kalkuluj. Rób wszystko pod Nią na tyle, byś za te kilka dni w wolnej chacie zrobił, co trzeba. Trochę dumy schowaj w kieszeń - to też gra, by osiągnąć swój cel. Ja nie jestem za tym, by tylko laskę wyruachać i zostawić, a już zwłaszcza Dziewicę.

...ale pytasz mnie o zdanie, to masz odpowiedź - nie oceniam, ale nie popieram. tyle.
Przez wojakoln
#38558
Ehhh... I teraz żałuję. Wczoraj ustawiłem się z nią. Nie schowałem dumy do kieszeni. Postawiłem na jedną kartę wszystko.

W skrócie:
JA: Nie jest między nami najlepiej, prawda?
ONA: No...
JA: Jak to ma być w takim kształcie jak teraz to to nie ma sensu, prawda?
ONA: No...

To nie tak miało być... Myślałem, że zawalczy. Mam wrażenie, że źle zadałem te pytania. Potem spytałem czy mogłoby być lepiej, a ta zaczęła jak z karabinu, że jej tata będzie z nią przez tydzień siedział, że ma jakąś karę i ogólnie dziecinada na 100%, którą szkoda komentować. Że ogólnie się zaczęła dystansować, co ja wyczułem, bo miała jakieś przejścia i jej się zaczęło coś przypominać (jakie przejścia mogła mieć grzeczna 17stolatka -.-).

Tak czy siak mam takiego kaca teraz, że faktycznie mogłem to przeczekać, bo wydaje mi się, że ona sama by nie zerwała i tyle. Kumple mówią, że jest szansa, że ona może się odezwać do mnie jeszcze. A jak się nie odezwie... To jest sens się do niej odzywać np. za tydzień? Ale byłbym żałosnym psiakiem trochę, bo co powiedzieć... "Jednak chcę spróbować"? Czy ustawić się z nią po koleżeńsku i walić stare triki?

Sprawdź nasze darmowe materiały i szkolenia!