Forum-Uwodzenie.pl Połączone Forum SeduceYourLife.com, JakZagadać.pl i UwodzenieKobiet.com

Są już dziesiątki tysięcy postów na naszym Forum o uwodzeniu kobiet, podrywaniu dziewczyn, technikach PUA i jeszcze więcej!

Styl życia, przekonania i cechy alfa. Przygody, które sprawiły, że czujesz się bardziej mężczyzną/kobietą. Sporty ekstremalne, seks, nietypowe sytuacje...

Moderator: Global Moderator

Awatar użytkownika
Przez Mateusz Wert
#49348
Mówi się, że kiedy zbyt wcześnie pójdzie się do łóżka to związek będzie nieudany.
Coś chyba jest na rzeczy.

Dzielę się z Wami moją ostatnią przygodą. Nie ukrywam, mimo sporego już doświadczenia pogubiłem się w uczuciach. I ostatecznie przegrałem. W miniony piątek świętowałem, a ten spędzę przybity. Wszystko przez jedną kobietę.


Zaczęło się niewinnie, od zwykłego cześć. Nic nie wskazywało na to, że godzinę później spędzimy przytuleni oglądając gwiazdy. A już na pewno nie zanosiło się na szybki seks.

Wszedłem do McDonalda. Miałem ochotę napić się szejka. A że dawno nie byłem w lokalu, którego reklamy wszędzie bombardują, czułem się nieswojo. Zagadałem do pracownicy, pół żartem, żeby mi wyjaśniła co i jak, bo 100 lat już u nich nie byłem. Trochę pożartowałem, zapłaciłem, poczekałem na szejka. Chwilę później wybrałem się z nim do jakiegoś stolika.

Zauważyłem siedzącą samotnie blondynkę. Miała lekko pyzatą twarz, falowane włosy i słodką urodę. Spodobała się mi. Piła szejka. Otworzyłem kontekstowo.

- cześć, widzę nie tylko ja piję szejka

Dziewczyna wpatrzona w ekran komórki spojrzała na mnie, coś odpowiedziała i uśmiechnęła się.


Od razu poczułem że jestem mile widziany. Opowiedziałem o tym, że w McDonaldzie nie byłem szmat czasu i gdyby nie uprzejma pracownica, z którą sobie pożartowałem, to nie napiłbym się szejka.

Szło jak po maśle. Dziewczyna słuchała, poprawiała włosy. Opowiadałem, że lubię podróżować i przytoczyłem kilka historii, w których działy się zabawne sytuacje.

Monika, słuchała, komentowała i najważniejsze, że sama opowiadała.

Między wierszami opowiadaliśmy o sobie. I tak minęła dobra godzina. W pewnym momencie zaproponowałem spacer.

Dziewczyna zgodziła się.

Nieopodal znajdował się park. Usiedliśmy na jednej z ławek. Było ciemno, gwiazdy były widoczne. Zaczęliśmy rozmawiać o swoich marzeniach, o przeszłości. Objąłem dziewczynę, a chwilę później poczułem - to spojrzenie. Chciała pocałunku. Objąłem ją bardziej, pocałowałem czoło. Później obróciłem i pocałowałem.
Przytuliliśmy się, porozmawialiśmy, a moja dłoń złapała jej pierś. Czuła się komfortowo.
Rozpiąłem kurtkę i włożyłem rękę pod stanik.

Zaczęliśmy się całować i dotykać. Ona, przerwała, nie tutaj.

Wstałem i zaprowadziłem ją w głąb parku. Całowaliśmy się, jednak szli ludzie. Przerwaliśmy.

Zaproponowałem piwnicę.

Zgodziła się.

Droga była długa - ponad 30 minut, ale szybko zleciało. Przyjemnie się z nią rozmawiało.

Kiedy byliśmy na miejscu, wszystko poszło idealnie.

Zapytałem, czy chce jutro ze mną spędzić noc w Gdyni. Zgodziła się. Miała podjechać pociągiem wieczorem.

Wymieniliśmy numery. Zamówiłem taksówkę, aby bezpiecznie dotarła do akademika.

Kiedy dojechała napisała, że już jest.




Dzień później smsami uzgodniliśmy o której przyjedzie. Czekałem na nią na dworcu. Przyjechała. Niestety nie załatwiłem noclegu, ale w między czasie, kiedy czekałem zaczepiłem gościa, który polecił mi lokum w Rumi. Otrzymałem od niego numer i zadzwoniłem. I wyszło. Było wolne miejsce.

Przystanek Rumia - Janowo.

Wysiedliśmy. Z gpsem dotarliśmy do celu.

Uprawialiśmy mnóstwo zabaw.

W niedzielę czułem się jak z własną dziewczyną. Rozmawialiśmy, żartowaliśmy, szliśmy jak para. Poczułem, że mogę z nią się po wszystkim spotykać.

Poniedziałek, miała praktyki - 13 do 19. Nie mogliśmy się spotkać. Podobnie we wtorek. Środa była u lekarza gdzieś pociągiem. Czwartek miał być tym dniem, kiedy zobaczymy się ponownie.

Przyznam szczerze, zaczęło mi na niej zależeć. Zwłaszcza po niedzieli, kiedy okazało się że mamy mnóstwo wspólnych tematów.

W poniedziałek i wtorek nie widzieliśmy się, ale wieczorem sporo rozmawialiśmy na fejsie.

W środę poczułem jakby spadek zainteresowania z jej strony. Wcześniej pisała sporo smsów i wiadomości na fejsie, a teraz jakby zrobiła się obojętna.

Spotkaliśmy się w czwartek. I to było nasze ostatnie spotkanie. Było widać po mowie ciała jakąś niechęć. Jakiś brak zainteresowania.

Okazało się, że ona nie chce się ze mną spotykać.

Zrobiło się mi przykro. Kilka łez trochę poleciało. Szczerze mówiąc liczyłem na dłuższą relację, jednak dziewczyna nie miała na to ochoty.

Trudno mi uwierzyć, że zainteresowana dziewczyna, z którą sprawy się tak ułożyły, nagle straciła zainteresowanie.

A może tego nigdy nie było, tylko w grę weszły emocje, a kiedy opadły to zobaczyła naszą relację inaczej? .

Szczególnie zastanawia mnie jedno, czy gdybym w poniedziałek nie dał żadnego znaku życia, a później odezwał się w czwartek, to czy by emocje nie powiedziały jej - odezwał się, teraz go nie puszczę.

Mogło wszystko pójść inaczej.

Poza tym podejrzewam że miałem jakiegoś konkurenta, który trafił z formą w idealnym momencie, tak że przekonał ją do siebie.

Nie powiem, że nie jest mi przykro.
Awatar użytkownika
Przez Merlin
#49352
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Mówi się, że kiedy zbyt wcześnie pójdzie się do łóżka to związek będzie nieudany.
Coś chyba jest na rzeczy.
Hmmm... Z mojej perspektywy i tak, i nie. :)

Przede wszystkim szybki seks ustawia ramę toy boya bardziej. Ramę kogoś, z kim się zaliczyło przygodę.
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Dzielę się z Wami moją ostatnią przygodą. Nie ukrywam, mimo sporego już doświadczenia pogubiłem się w uczuciach. I ostatecznie przegrałem. W miniony piątek świętowałem, a ten spędzę przybity. Wszystko przez jedną kobietę.
Bardzo szybko się zaangażowałeś... Ja sobie zawsze mówię: "fajna, ale trzymajmy dystans"!
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Zaczęliśmy się całować i dotykać. Ona, przerwała, nie tutaj.
Wstałem i zaprowadziłem ją w głąb parku. Całowaliśmy się, jednak szli ludzie. Przerwaliśmy.
Zaproponowałem piwnicę.
Zgodziła się.
LOL. :D Słowem... Numerek komórkowy. :D

Generalnie uważam, że zrobiłeś to za szybko. No ale z drugiej strony, skąd mogłeś wiedzieć, że potem Ci się spodoba? Tak normalnie, jako człowiek?

Wiesz, do budowy związku potrzeba więcej więzi, komfortu, powiązania. Myślę, że tutaj byłeś też trochę zbyt łatwy. Generalnie szybka akcja jest dobra do relacji seksualnych, choć oczywiście to nie jest jakiś pewny, jednoznaczny wyznacznik.
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Zapytałem, czy chce jutro ze mną spędzić noc w Gdyni. Zgodziła się. Miała podjechać pociągiem wieczorem.
Wymieniliśmy numery. Zamówiłem taksówkę, aby bezpiecznie dotarła do akademika.
Kiedy dojechała napisała, że już jest.
ZBYT SZYBKO! Ja bym wyruchał, wziął numer, ew. właśnie odwiózł, ale nie umawiałbym się na kolejną noc, na kolejną przygodę.
Kobieta MUSI poczuć, że może stracić faceta. MUSI za nim zatęsknić, bo jeśli tego nie będzie miała, to nie obudzi się w niej pragnienie i zazdrość, które w dużej mierze są charakterystyczne dla kobiecej miłości. Jeśli czuje, że ma dostępność, to ona tego nie docenia. Ten mechanizm, moim zdaniem, działa jeszcze mocniej u kobiety niż u faceta.
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Dzień później smsami uzgodniliśmy o której przyjedzie. Czekałem na nią na dworcu. Przyjechała. Niestety nie załatwiłem noclegu, ale w między czasie, kiedy czekałem zaczepiłem gościa, który polecił mi lokum w Rumi. Otrzymałem od niego numer i zadzwoniłem. I wyszło. Było wolne miejsce.
Myślę, że ona liczyła w zasadzie tylko na dobre dymanie. :)
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Uprawialiśmy mnóstwo zabaw.
Coś jak berek, chowany i gra w gumę? ;)
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
W niedzielę czułem się jak z własną dziewczyną. Rozmawialiśmy, żartowaliśmy, szliśmy jak para. Poczułem, że mogę z nią się po wszystkim spotykać.
Pamiętaj, że mężczyźni zakochują się O WIELE SZYBCIEJ niż kobiety! Bądź świadom tej swojej słabości!
Facet potrafi powiedzieć kobiecie, że ją kocha po kilku randkach, a kobieta potrzebuje kilku miesięcy.
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Poniedziałek, miała praktyki - 13 do 19. Nie mogliśmy się spotkać. Podobnie we wtorek. Środa była u lekarza gdzieś pociągiem. Czwartek miał być tym dniem, kiedy zobaczymy się ponownie.
Przyznam szczerze, zaczęło mi na niej zależeć. Zwłaszcza po niedzieli, kiedy okazało się że mamy mnóstwo wspólnych tematów.
Zadawaj sobie takie pytanie: ALE CO JA W ZASADZIE O NIEJ WIEM???
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
W poniedziałek i wtorek nie widzieliśmy się, ale wieczorem sporo rozmawialiśmy na fejsie.
W środę poczułem jakby spadek zainteresowania z jej strony. Wcześniej pisała sporo smsów i wiadomości na fejsie, a teraz jakby zrobiła się obojętna.
Spotkaliśmy się w czwartek. I to było nasze ostatnie spotkanie. Było widać po mowie ciała jakąś niechęć. Jakiś brak zainteresowania.
Okazało się, że ona nie chce się ze mną spotykać.
ZA BARDZO ZACZĄŁEŚ JĄ MĘCZYĆ! :)
Z jednej strony - fajny koleś, ale trochę za dużo. PRZESYT. Ty wyszedłeś o krok do przodu. Ona nie była na to gotowa. Za bardzo pojechałeś po bandzie.
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Zrobiło się mi przykro. Kilka łez trochę poleciało. Szczerze mówiąc liczyłem na dłuższą relację, jednak dziewczyna nie miała na to ochoty.
Tak jak mówię, ustawiłeś się w ramie przygody i kochanka. Nie musiała się starać, aby Ci zaimponować, czy Ciebie zdobyć.
Łatwo przyszło, łatwo poszło.
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Trudno mi uwierzyć, że zainteresowana dziewczyna, z którą sprawy się tak ułożyły, nagle straciła zainteresowanie.
A może tego nigdy nie było, tylko w grę weszły emocje, a kiedy opadły to zobaczyła naszą relację inaczej? .
Tak, emocji nigdy nie było na tak poważnym poziomie, jak Ci się wydaje. To była ciekawa przygoda z tajemniczym nieznajomym...
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Szczególnie zastanawia mnie jedno, czy gdybym w poniedziałek nie dał żadnego znaku życia, a później odezwał się w czwartek, to czy by emocje nie powiedziały jej - odezwał się, teraz go nie puszczę.
Mogło wszystko pójść inaczej.
Poza tym podejrzewam że miałem jakiegoś konkurenta, który trafił z formą w idealnym momencie, tak że przekonał ją do siebie.
Tak, obudziłbyś niepewność, dalsza tajemniczość, dalsze zaintrygowanie, więcej niepewności. Bardziej by to odtwarzała w swojej głowie, aniżeli pisała z Tobą na Fejsie. Daj kobiecie przestrzeń. Tyle tylko, ile się da.

Niech zapragnie. Niech zatęskni. Niech jej Ciebie zabraknie!

REASUMUJĄC:
1. Do wszystkiego zaszło zbyt szybko, aby relacja zbudowała się na czymś więcej niż pociąg seksualny. Powinieneś albo nie dać jej dupy ;) tak szybko, albo trzymać wszystko jako casualowi kochankowie. I dopiero powoli zacieśniać. Ona szybko wyczuła Twoje zaangażowanie i przestraszyła się, że może będziesz stalkerem. ;)
2. Zbyt częsty kontakt, zbyt duża dostępność. Zakochujemy się wtedy, gdy zaczynamy tęsknić, pragnąć, myśleć, pożądać... Tutaj nie było przestrzeni na to, aby ona sobie w swojej głowce zaczęła coś tam wyobrażać i o czymś fantazjować. :) Szczególnie, że byliście tylko kochankami!
3. Pamiętaj, że faceci się szybciej zakochują. (Uwarunkowanie psychologiczne, potwierdzone naukowo.)
4. Ustawiłeś ramę jednorazowej przygody. Pewnie nie było zbyt dużo flirtu z jej strony, przybajerowałeś i ona akurat miała ochotę. Wykorzystała Cię. ;) Zbudowałeś relację na swobodnej seksualności, ale zabrakło więzi, więc uciekła.
5. Mogła mieć też moralniaka, Buyers Remorse. Słowem, mogła stwierdzić, że i tak nic z tego nie będzie, bo... Za szybko Ci dała i nie będziesz jej szanował. Albo cokolwiek tego typu. Zdziwiłbyś się jak często kobiety takie nonsensy wymyślają, ale one sobie w głowie układają, kto do czego się nada, a do czego nie. Tak, jak mogłeś trafić do przegródki "przyjaciel", tak trafiłeś do przegródki "przygoda". Niestety, kobiety chcą, aby ich partner jakoś tam je postrzegał. Z reguły jako bardziej seksualnie konserwatywną, niż jest w rzeczywistości. Nie chcą wyjść na łatwe ździry przed swoimi facetami, więc często się hamują. Serio, swojemu mężowi nie pozwoli na spust na twarz, czy rżnięcie w tyłek, a obcemu... Bo w sumie to jej nie zależy aż tak bardzo na wizerunku. :D Wielokrotnie tego doświadczyłem, że gdy mocniejsza osobista więź, to tym wolniej kobieta się seksualnie otwiera. Nie chce, aby seks przytłumił jej ogląd sytuacji, a jednocześnie chce mieć właściwy wizerunek w Twoich oczach. :)

Dodam od siebie, że nawet jeśli się zakochasz, to nie bój się o tym mówić. Oczywiście z dystansem i samokontrolą.
To trudna sztuka, ale jeśli powiesz coś w rodzaju: "Cholera, naprawdę, zaczynasz mi się podobać i lubię spędzać z Tobą czas, nie tylko w kwestii seksu. Oczywiście na spokojnie, bo my się wcale nie znamy, może rozrzucasz skarpetki koło łóżka, albo np. chrapiesz jak motorówka. Zaczynam Cię lubić, ale zobaczymy, co z tego będzie. Więc na razie się nie napalam, jest dobrze tak jak jest, po prostu bądźmy dla siebie mili i szczerzy w stosunku do siebie."

Gwarantuję Ci, że kobieta doceni Twoją szczerość, a jednocześnie dystans i kontrolę własnych emocji. Nic tak nie podnieca kobiety jak erekcja faceta, który mimo tego wydaje się być totalnie niewzruszony. O! Właśnie, przypomniała mi się pewna historia, którą może opiszę później. :D
Mateusz Wert pisze:
31 mar 2017, 0:42
Nie powiem, że nie jest mi przykro.
Trzymaj się, Stary! :) Dasz radę, sytuacja nieco smutnawa, ale przecież nie zostaniemy kastratami z wyboru. ;)


Ściskam ciepło!
Merlin
Awatar użytkownika
Przez Mateusz Wert
#49354
Dzięki wielkie Maciek, za odpowiedź :)

W 100% zgadzam się z tym co napisałeś.

Od siebie, kiedy uczucie smutku odleciało niczym ptak, dodam tyle.

Kac moralny na pewno zrobił swoje. Pragnę jednak zwrócić uwagę, że relacja oparta była jedynie na attraction. Zabrakło więzi. Kiedy w czwartek spotkaliśmy się, jej było niezręcznie iść ze mną za rękę. Pewnie czuła się niekomfortowo. Miała wrażenie, że idzie za rękę z obcym facetem. O ile w niedzielę takie czułości pasowały, to po tych kilku dniach, nie.

Rozwiązania takiej sytuacji:

Most - gdybyśmy nawet na chwilę spotkali się wcześniej niż w czwartek, to uczucia jakie narodziły się w niej przez weekend mogły się zakotwiczyć. Łatwiej jest rzucić się po upojnej nocy w ramiona nieznajomego, którego widzi się ponownie jakąś dobę później, niż po 4 dniach od niewidzenia.

Niedostępność. Jeżeli jednak zrobiłbym 100% olewki, to pewnie zaczęłaby sobie wszystko przypominać, włączyłyby się emocje, a kontakt z mojej strony byłby dla niej pozytywną wiadomością.

A najlepiej obie te rzeczy połączyć - 1 dzień olewki, a 2 dzień przywitania.

W naszej sytuacji, spotkania przez pierwsze trzy dni nie wchodziły w grę. W związku z tym uznałem, że powinienem z nią mieć kontakt, który wygasiłby w niej wyrzuty sumienia i pokazał, że jednak jestem kimś znajomym, z kim można się wciąż spotykać. Przedobrzyłem :)

Sprawdź nasze darmowe materiały i szkolenia!